♣ Kot, Królik i walther P99 (1) ♣

Autorskie opowiadanie inspirowane Alicją w Krainie Czarów.
Uwaga, tekst zawiera wulgaryzmy! 

 

Kiedy ujrzałam Kota szczerzącego się w uśmiechu, miałam ochotę sięgnąć do spoczywającego przy udzie 9 milimetrowego walthera P99, którego pieszczotliwie nazywałam Jabberwocky’m i zostawić kulkę we łbie tego sierściucha. Jak zwykle pojawiał się znikąd i miał sporo do powiedzenia. Oczywiście, takie gadanie nie było warte mojego czasu i cierpliwości, ale wziął się na sposób – dręczył mnie tak długo, dopóki nie przytaknęłam, dla świętego spokoju. Chociaż z drugiej strony, Kot zapewniał mi rozrywkę od czasu, kiedy zgubiłam trop Królika i zostałam z niczym, tutaj, w tej przeklętej Krainie Czarów.

– Czego chcesz? – Nie miałam ochoty wdawać się w dyskusję z Dziwakiem. – Nie wydaje mi się, abyśmy mieli jeszcze o czym rozmawiać. Nie po ostatniej akcji.

O tak, ostatnia akcja…

Cheshire stwierdził, że poznanie Kapelusznika będzie fascynującym pomysłem, ponieważ ten mógł wiedzieć, gdzie przebywa Królik. Oczywiście, co do „fascynacji”, Kot się nie pomylił. Kapelusznik, zwany przeze mnie „Cylindrykiem”, poczęstował mnie herbatką, zapominając, że zawiera rtęć. Nic dziwnego – w końcu grzebał w filcu cały czas. Pierwszy padł Marcowy Zając. Kiedy ujrzałam zwijającego się z bólu Zająca, wymiotującego dookoła siebie, rzuciłam filiżanką w najbliższe drzewo. Tak, to był „fascynujący pomysł”!

– Znowu zachowujesz się jak niewychowana pannica, Alicjo.

– Odpieprz się od mojego wychowania. Zejdź mi z drogi.

Kot Cheshire wyszczerzył zęby jeszcze bardziej. Zdjął cylinder z głowy, poprawił frak wymierzając we mnie hebanową laską.

– Dowiedziałem się w końcu, gdzie znajdziesz Królika.

Zainteresowałam się mimowolnie.

– Ostatnio obiecywałeś to samo. Na szczęście udało mi się uniknąć śmierci. – Byłam nieugięta. – Powiem więcej: poradzę sobie, nie potrzebuję abyś mnie niańczył, nie jestem dzieckiem.

Oparł się od o stare i wynędzniałe drzewo. Zamachał puszystym ogonem, poprawił łapą ciężką od pierścieni, złoty kolczyk w lewym uchu.

– Przecież chcesz wrócić do domu. Mam liczne kontakty, sprawdzonych ludzi. Sama będziesz szukała tego zdrajcy w nieskończoność. Dobrze wiesz, że tylko ja jestem w stanie pomóc.

– Czyżby? – prychnęłam zakładając ręce. – Jak na razie stoisz mi na drodze. – W złości kopnęłam skórzanym butem niewielki kamień, który przetoczył się w stronę Kota. – Wkurzasz mnie i zastanawiam się dlaczego jeszcze cię słucham? – Ruszyłam w jego stronę, ale Cheshire złapał mnie za przedramię. Szarpnęłam się, lecz nie puścił.

– Posłuchaj, co ci powiem, Alicjo. I słuchaj uważnie, bo nie będę mówił tego drugi raz – nachylił się ku mnie. – Jeżeli nie zajmiesz się Królikiem, zrobię to ja. Nie tylko tobie zaszkodził. – Poczułam na policzku łaskotanie wibrysów. – Daję ci szansę na powrót do domu więc z niej skorzystaj. Drugiej nie będzie.

Zacisnęłam pięści w gniewie. Żeby nie wybuchnąć wściekłością i nie zrobić czegoś głupiego, patrzyłam przed siebie. Och, z Cheshire nie miałam szans. Był sam, ale i co z tego? Wiedziałam, że to tylko pozory, bo jego elitarna gwardia czaiła się wszędzie i to, że akurat w tym momencie nikogo nie widziałam, nie znaczyło, że żaden z nich nas nie obserwuje. Uspokoiłam się na tyle, aby Kot to wyczuł i zwolnił uścisk. Włożyłam ręce do kieszeni spodenek.

– Ostatni raz – syknęłam przez zęby i ruszyłam dziarsko przed siebie.

– Wspaniale, moja droga. Przyjdź jutro do Księżnej. – Zakładając cylinder, powoli rozpływał się w powietrzu, niczym mgła. – Sprawa będzie banalnie prosta.

– Czy dzisiaj ci tego nie mówiłam, Cheshire? Pieprz się.

Usłyszałam już tylko śmiech dochodzący gdzieś z oddali. Kopnęłam kolejny kamień i ruszyłam ścieżką wzdłuż pobliskiego strumienia.

Oto, dlaczego od zawsze wolałam psy.

cdn.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s